Forum www.wadytwarzoczaszki.fora.pl Strona Główna www.wadytwarzoczaszki.fora.pl
Zespoły wad wrodzonych twarzy i czaszki
RejestracjaSzukajFAQUżytkownicyGrupyGalerieZaloguj
Ciekawostki nie koniecznie zwiazane z wadami twarzoczaszki

 
Odpowiedz do tematu    Forum www.wadytwarzoczaszki.fora.pl Strona Główna » Czytelnia Zobacz poprzedni temat
Zobacz następny temat
Ciekawostki nie koniecznie zwiazane z wadami twarzoczaszki
Autor Wiadomość
Izabela11
Administrator
Administrator


Dołączył: 24 Sty 2008
Posty: 1806
Przeczytał: 2 tematy

Pomógł: 8 razy
Skąd: Łódź
Płeć: Kobieta

Post Ciekawostki nie koniecznie zwiazane z wadami twarzoczaszki
Cytat:
Najmniejsza dziewczynka świata: 15 lat i 58 cm

Ma jedynie 58 centymetów wzrostu i jest według "Indian Book of Records" najmniejszą dziewczynką na świecie. Jyoti Amge ma obecnie 15 lat - podaje "The Daily Telegraph".


[link widoczny dla zalogowanych]


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Izabela11 dnia 2008-10-05, w całości zmieniany 3 razy
2008-04-19 Zobacz profil autora
Izabela11
Administrator
Administrator


Dołączył: 24 Sty 2008
Posty: 1806
Przeczytał: 2 tematy

Pomógł: 8 razy
Skąd: Łódź
Płeć: Kobieta

Post
Operacja, jakiej jeszcze nie było. Niemieccy lekarze przeszczepiają pacjentowi dwie ręce. I czekają na to, żeby pacjent coś poczuł, może nawet dwa lata - na razie ręce są nieruchome, ale są. Dzięki czterdziestoosobowej ekipie operującej pracowali piętnaście godzin. Pacjent - rolnik, który ręce stracił podczas pracy, podobno czuje się dobrze. I pewnie dobrze z tą wiadomością czują się wszyscy ci, którzy podobnej operacji potrzebują.

[link widoczny dla zalogowanych]


Post został pochwalony 0 razy
2008-08-03 Zobacz profil autora
Izabela11
Administrator
Administrator


Dołączył: 24 Sty 2008
Posty: 1806
Przeczytał: 2 tematy

Pomógł: 8 razy
Skąd: Łódź
Płeć: Kobieta

Post
Powoli trzeba się oswajać z myślą, że twarzy, rąk używamy tylko przez określony czas. Po śmierci nasze ciało posłuży komuś innemu. Za 30 lat ten sposób myślenia powinien być już powszechny - mówi prezes Amerykańskiego Towarzystwa Transplantacji Rekonstrukcyjnej prof. Stefan Schneeberger*

Marzena Kasperska: Lekarze przeszczepiają dziś nosy, twarze, kolana, penisy. W Arabii Saudyjskiej przeprowadzono niedawno transplantację macicy.

Prof. Stefan Schneeberger: Ten przeszczep się jednak nie udał. Z powodu postępującego niedokrwienia narządu, macicę trzeba było usunąć. Wiem, że bardzo zaawansowany program transplantacji macicy opracowano w Szwecji. Chodzi o to, żeby kobieta po przeszczepie mogła urodzić dziecko. Po okresie ciąży macica może zostać z usunięta, dzięki czemu pacjentka nie będzie dalej narażona na długotrwałe przyjmowanie leków immunosupresyjnych.

Ze swoim zespołem na Uniwersytecie w Pittsburghu w Pensylwanii pracuję właśnie nad nowymi metodami immunosupresji. Obecnie pacjenci po przeszczepach muszą do końca życia zażywać leki, które z jednej strony zapobiegają odrzutom, ale równocześnie obniżają odporność. Czasami mogą prowadzić do rozwoju schorzeń nowotworowych.

Chcemy, by pacjent przyjmował tylko jeden lek w małej dawce, co zminimalizuje efekty uboczne. Jednocześnie upadnie największy zarzut wysuwany pod adresem transplantologów zajmujących się przeszczepami złożonymi tkanek - że narażają zdrowie człowieka "jedynie" dla poprawy jakości życia, a nie ratowania życia, jak to ma miejsce przy przeszczepach narządowych, np. serca, wątroby czy nerek.

Myślę, że za 5-10 lat zupełnie wyeliminujemy immunosupresję, czyli sprawimy, żeby biorca wykazywał tolerancję wobec obcej dla siebie tkanki, a jednocześnie zachował odporność.

Kto was finansuje?


- Na badania mamy około 6 mln dolarów. Pieniądze pochodzą z różnego rodzaju fundacji i stowarzyszeń, przy czym lwią część przekazuje nam Departament Obrony, bo amerykańscy wojskowi interesują się przeszczepami. Żeby jakikolwiek ośrodek mógł myśleć o transplantacji, np. ręki, musi mieć zabezpieczenie minimum 750 tys. dolarów dla każdego przypadku. Firmy ubezpieczeniowe nie refundują tego typu operacji. Część środków na badania dostajemy od uniwersytetu.

Koszt przeszczepu ręki w Polsce jest nieporównywalnie niższy. Powiatowy szpital w Trzebnicy, w którym przeprowadzono już dwie udane transplantacje ręki, dostał za jeden zabieg około 70-80 tys. złotych.

Rozmawiałem z chirurgami z Trzebnicy, oglądałem szpital. To zastanawiające, że udało im się osiągnąć efekt porównywalny z tym, jaki mają bogate ośrodki akademickie w USA lub w Europie Zachodniej. Spotkałem się z pacjentem, któremu wasi chirurdzy dwa miesiące temu przeszczepili rękę na wysokości nadgarstka. Do rehabilitacji używa oryginalnych urządzeń, jakich nie widziałem nigdzie indziej. Jestem pod wrażeniem tempa, w jakim dochodzi do sprawności palców. Widać, że ten mężczyzna jest teraz szczęśliwym człowiekiem, bo - jak mówi - dostał nowe życie.

Jak Amerykanie podchodzą do przeszczepów złożonych?

- Gdy w 1998 r. Francuzi przeszczepili pierwszą rękę od zmarłego dawcy, wszyscy byli bardzo krytyczni. Teraz, stopniowo, stają się bardziej otwarci na takie rozwiązania. Musimy być cierpliwi. Przekonywać i czekać, aż ludzie zrozumieją, że nie ma w tym niczego złego, a wręcz przeciwnie, przeszczepy złożone są przyszłością medycyny.

Gdzie są granice transplantacji?

- Nie istnieją. Przyjęta obecnie metoda rekonstrukcji uszkodzonych okolic ciała, na przykład twarzy lub ręki, polega na odtworzeniu ich za pomocą własnych, pobranych z innych okolic ciała chorego fragmentów tkanek, takich jak skóra czy elementy kostne. Jeżeli uda się wyeliminować lub zminimalizować immunosupresję, to potrzebny fragment będzie można uzyskać z ciała obcego zmarłego człowieka. Unikniemy więc okaleczenia żyjącego. W ten sposób można uzupełnić ubytki nerwu, ręki lub całej kończyny, nosa, ucha, kolana.

Wizja trochę przerażająca


- Powoli trzeba się oswajać z myślą, że twarzy, rąk używamy tylko przez określony czas. Później nasze ciało może służyć komuś innemu. Za 30 lat ten sposób myślenia powinien być już powszechny. Wiem, że teraz wydaje się on kontrowersyjny, ale pamiętajmy, że podobne obiekcje mieli ludzie 31 lat temu, gdy usłyszeli o pierwszej transplantacji serca.

W USA trwa szeroka dyskusja na ten temat. Część oponentów podkreśla, że nie można godzić się na przeszczepy, bo okaleczą zmarłych. Boją się, że bliscy nie będą mogli pożegnać ich przy otwartej trumnie. Niesłusznie, bo dzisiaj wykonuje się bardzo naturalnie wyglądające protezy pośmiertne.

W USA mamy cztery ośrodki akademickie, które prowadzą programy rekonstrukcji twarzy. I tu pojawia się problem, który znają wszystkie placówki transplantacyjnej na całym świecie - brak dawców. Liczę, że to się zmieni.

*Prof. Stefan Schneeberger, chirurg naczyniowy. Ma 35 lat. Do Wrocławia i Trzebnicy przyjechał na zaproszenie dolnośląskiego oddziału Poltransplantu oraz trzebnickiego ośrodka transplantacyjnego w szpitalu św. Jadwigi

Źródło: Gazeta Wyborcza
[link widoczny dla zalogowanych]


Post został pochwalony 0 razy
2008-12-15 Zobacz profil autora
Izabela11
Administrator
Administrator


Dołączył: 24 Sty 2008
Posty: 1806
Przeczytał: 2 tematy

Pomógł: 8 razy
Skąd: Łódź
Płeć: Kobieta

Post
Urodziła córkę po śmierci


Jayne Soliman - brytyjska gwiazda łyżwiarstwa figurowego - zmarła w ubiegłą środę. Lekarze jeszcze przez dwie doby podtrzymywali jej bijące serce, po to by na świat mogła przyjść jej córka


Poród miał miejsce w piątek w oksfordzkim szpitalu im. Johna Radcliffe'a. 41-letnia Jayne Soliman trafiła tam dwa dni wcześniej, gdy była w 25. tygodniu ciąży.

Tego samego dnia zdążyła jeszcze pojeździć trochę na lodzie w klubie sportowym w Bracknell, gdzie była trenerką łyżwiarstwa. Po powrocie do domu zaczęła skarżyć się na silny ból głowy, a wkrótce straciła przytomność. Błyskawicznie przetransportowano ją drogą lotniczą do Oksfordu, ale na pomoc było już za późno - o godz. 20 lekarze oficjalnie stwierdzili śmierć mózgową.



Nic wcześniej nie wskazywało na nadchodzącą tragedię. Jak się okazało, w centralnym systemie nerwowym Jayne rozwijał się agresywny guz nowotworowy, który uszkodził jedną z dużych tętnic mózgowych. To spowodowało gwałtowny krwotok, który zabił kobietę.

Lekarze uznali jednak, że choć matka nie żyje, dziecko wciąż ma szanse. Przez następne 48 godzin Jayne była podłączona do respiratora, sztucznie podtrzymywano jej krążenie. Lekarze podawali do krwioobiegu matki duże dawki hormonów sterydowych, które docierały przez łożysko również do dziecka. Miały przyspieszyć rozwój płuc płodu.

Dziewczynka ważąca zaledwie około kilograma przyszła na świat za pomocą cięcia cesarskiego. Dostała imiona Aya Jayne. Aya to słowo zaczerpnięte z Koranu - oznacza "cud". Ojciec dziewczynki, 29-letni Mahmoud, pochodzi z Emiratów Arabskich. Jayne poznała go w Dubaju, gdzie była przez jakiś czas trenerką łyżwiarstwa. Dwa lata temu przenieśli się do Wielkiej Brytanii. Mahmoud powiedział BBC: - Największym marzeniem mojej żony było zostać matką.

Jayne Soliman zdobyła sławę na przełomie lat 80 i 90. W 1989 r. została mistrzynią Wielkiej Brytanii w łyżwiarstwie figurowym oraz zajęła siódme miejsce w rankingu najlepszych łyżwiarek świata.

Narodziny w podobnie dramatycznych sytuacjach już się zdarzały. Najsłynniejszy taki przypadek miał miejsce w Hiszpanii. W sylwestra 1999 roku w Gijon w północnej Hiszpanii urodził się chłopczyk, u matki którego stwierdzono śmierć mózgową półtora miesiąca wcześniej.

Źródło: Gazeta Wyborcza

[link widoczny dla zalogowanych]


Post został pochwalony 0 razy
2009-01-24 Zobacz profil autora
Izabela11
Administrator
Administrator


Dołączył: 24 Sty 2008
Posty: 1806
Przeczytał: 2 tematy

Pomógł: 8 razy
Skąd: Łódź
Płeć: Kobieta

Post
Rekordowy poród - ośmioraczki przyszły na świat


Ośmioraczki - sześciu chłopców i dwie dziewczynki - urodziły się w południowej Kalifornii, stanie na zachodnim wybrzeżu USA - poinformowała amerykańska służba zdrowia.
Według agencji AP jest to drugi na świecie przypadek zdrowego porodu żywych ośmioraczków.

Lekarka asystująca przy porodzie, dr Karen Maples zapewniła, że kondycja noworodków jest stabilna i mają się całkiem dobrze.


Szpital w Bellflower nie udzielił jednak żadnych informacji na temat matki ośmioraczków.

Poród przez cesarskie cięcie trwał zaledwie pięć minut, ale odbierało go 18 lekarzy. "Była to praca zespołowa" - powiedział lokalnej stacji telewizyjnej inny lekarz.

Dr Maples odmówiła bezpośrednich deklaracji na temat tego, czy wszystkie dzieci mają szanse przeżyć; podkreśliła, że "najbliższe 72 godziny będą decydujące".

W 1998 roku w Houston w Teksasie, na południu Stanów Zjednoczonych, urodziły się po raz pierwszy żywe ośmioraczki, ale w tydzień później jeden z noworodków zmarł. Pozostała siódemka wyrosła na zdrowe i silne dzieci.

[link widoczny dla zalogowanych]


Post został pochwalony 0 razy
2009-01-28 Zobacz profil autora
Izabela11
Administrator
Administrator


Dołączył: 24 Sty 2008
Posty: 1806
Przeczytał: 2 tematy

Pomógł: 8 razy
Skąd: Łódź
Płeć: Kobieta

Post
Cytat:
Pierwsza w Europie operacja wszczepienia innowacyjnej protezy stawu skokowego

Pierwszą w Europie operację wszczepienia innowacyjnej protezy stawu skokowego przeprowadził we wtorek zespół polskich lekarzy z centrum ortopedii i medycyny sportowej - Carolina Medical Center w Warszawie.

"Obecnie jest to jedyna metoda pozwalająca wrócić do normalności i aktywności ludziom, których czekało usztywnienie stawu skokowego, czyli kalectwo" - powiedział PAP dr Tadeusz Bokwa, dyrektor medyczny NZOZ Carolina Medical Center.

Operację, która trwała kilka godzin, przeprowadził z powodzeniem zespół dr. Roberta Śmigielskiego, pod kierunkiem twórcy innowacyjnej protezy Inbone - prof. Jamesa K. DeOrio z Duke University w Karolinie Północnej w USA. Prof. DeOrio zaczął stosować tę metodę cztery lata temu. Dotychczas wykonywano ją tylko w USA. Druga polska operacja wszczepienia Inbone ma być wykonana jutro.

Jak wyjaśnił dr Bokwa, staw skokowy - odpowiedzialny za zginanie stopy - może ulec poważnym uszkodzeniom najczęściej z powodu złamania w obrębie stawu, albo reumatoidalnego zapalenia czy innych chorób stawów. W przeciwieństwie do stawu kolanowego czy biodrowego, dostęp do niego jest bardzo trudny - podkreślił specjalista. Poza tym, gdy zostanie on nieprawidłowo złożony, to bardzo szybko, nawet przy małym przesunięciu powierzchni stawowych, zachodzą w nim zmiany zwyrodnieniowe.

Pacjenci z deformacjami tego stawu mają ograniczone możliwości ruchowe i cierpią na silny ból. "Protezy starego typu w znaczącym stopniu likwidują dolegliwości bólowe i umożliwiają chodzenie. Jednak ze względu na mały kontakt z kością piszczelową, czyli zbyt słabe umocowanie do powierzchni stawowej, często się obluzowują, przez co nie pozwalają na uprawianie sportów i mają bardzo ograniczoną trwałość - od 4 do 7 lat" - podkreślił dr Bokwa.

W protezie Inbone element mocowany do kości piszczelowej zawiera podzielony na moduły trzpień. Dzięki temu proteza zapewnia znacznie większą stabilność stawu skokowego i daje mniejsze ryzyko obluzowania się. Jest przez to trwalsza - może funkcjonować ok. 20 lat. Poza tym pacjenci zyskują nie tylko możliwość chodzenia, ale też rekreacyjnego uprawiania mało obciążających sportów - jak jazda na rowerze, nartach, a nawet gra w piłkę - powiedział Bokwa.

"Co ważne, metoda ta zapewnia możliwość leczenia pacjentów z dużymi deformacjami stawu skokowego, z powodu źle leczonego złamania. Osoby, które zakwalifikowaliśmy do operacji, były wcześniej konsultowane przez najwyższej klasy ortopedów z Europy. Okazało się, że nie mogą się poddać operacji i jedyne, co im oferowano, to usztywnienie stawu. Dla wielu młodych ludzi jest to dramat, bo oznacza kalectwo. Nowa metoda pozwala im wrócić do normalnego życia" - wyjaśnił Bokwa.

Rehabilitacja po zabiegu może trwać nawet dwa lata, choć już po dwunastu tygodniach większość pacjentów może normalnie chodzić. Zakres ruchu stawu skokowego porównywalny jest z zakresem ruchu zdrowego stawu.

Według dr. Bokwy, do wszczepienia stawu Inbone potrzebne jest niesamowicie skomplikowane instrumentarium, które mieści się w pięciu dużych skrzyniach. "Na potrzeby operacji buduje się coś w rodzaju konstrukcji, w której umieszcza się stopę. Pozwala to precyzyjnie wprowadzić dwa elementy protezy" - tłumaczył specjalista. Jest to dość skomplikowane i zespół polskich chirurgów przez ponad dwa lata przygotowywał się do wykonania tych pierwszych operacji, jeżdżąc do USA do profesora DeOrio.

Operacja jest droga. "Koszt protezy Inbone, produkowanej przez firmę amerykańską, wynosi 8 tys. dolarów i to po bardzo znaczącej zniżce, którą udało nam się uzyskać" - powiedział PAP dr Bokwa. Cena operacji to 10 tys. złotych.

NZOZ Carolina Medical Center jest nowoczesnym centrum ortopedii i medycyny sportowej, w którym kompleksowo leczy się choroby i urazy narządu ruchu, w tym stawów, mięśni i ścięgien oraz kręgosłupa.

Jest to pierwszy prywatny ośrodek medyczny w Polsce, który uzyskał akredytację Ministerstwa Zdrowia do prowadzenia specjalizacji i staży kierunkowych z ortopedii i traumatologii narządu ruchu. Obecnie w klinice jest 7 lekarzy, którzy robią specjalizację z tych kierunków.

(PAP)
[link widoczny dla zalogowanych]


Post został pochwalony 0 razy
2009-05-04 Zobacz profil autora
Izabela11
Administrator
Administrator


Dołączył: 24 Sty 2008
Posty: 1806
Przeczytał: 2 tematy

Pomógł: 8 razy
Skąd: Łódź
Płeć: Kobieta

Post
Pierwszy na świecie podwójny przeszczep nóg

13-07-2011 11:04

Cytat:
W szpitalu La Fe w Walencji przeprowadzono pierwszy na świecie podwójny przeszczep nóg. Biorcą był młody mężczyzna, który stracił kończyny dolne w czasie wypadku drogowego. Kilkunastogodzinny zabieg rozpoczął się w niedzielę wieczorem. Na razie nie ujawniono tożsamości pacjenta.

Hiszpańscy lekarze poinformowali o swoich dokonaniach we wtorek (12 lipca). Pracami ponad 50-osobowego zespołu medycznego kierował sławny chirurg Pedro Cavadas, który przewiduje, że dwudziestokilkulatek będzie mógł chodzić o kulach, a po jakimś czasie nawet samodzielnie. Wszystko zależy od postępów rehabilitacyjnych. Jeśli wszystko pójdzie, jak sobie tego życzymy, możemy realistycznie założyć, że w ciągu 6-7 miesięcy pacjent będzie mógł chodzić – podkreśla Cavadas. Najpierw jednak po ok. 3 tyg. powinien zacząć przesuwać nogi, a po mniej więcej 3 miesiącach wesprzeć ciężar swojego ciała na nowych kończynach.

Chirurg ujawnił, że podczas wypadku nogi zostały amputowane zbyt wysoko, by młody mężczyzna mógł korzystać z protez (pozostało za mało tkanki do ich zamocowania). Po operacji biorca jest stabilny i najprawdopodobniej wkrótce opuści oddział intensywnej terapii. W czasie przeszczepu połączono nerwy, mięśnie, ścięgna oraz kości. Zabieg jest trudniejszy niż w przypadku rąk, ponieważ naczynia i nerwy są większe. By w ogóle do niego doszło, lekarze musieli uzyskać szereg zezwoleń. W maju zeszłego roku zdobyli pozwolenie Organización Nacional de Transplantes, a w listopadzie zgodę wyraziło Ministerstwo Zdrowia. Później rozpoczęło się poszukiwanie właściwego kandydata.


Autor: Anna Błońska

Źródło: AFP


żródło [link widoczny dla zalogowanych]


Post został pochwalony 0 razy
2011-07-13 Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:    
Odpowiedz do tematu    Forum www.wadytwarzoczaszki.fora.pl Strona Główna » Czytelnia Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do: 
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Design by Freestyle XL / Music Lyrics.
Regulamin